Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 października 2017

nie samą książką człowiek żyje...


Znacie mnie przede wszystkim, jako miłośnika literatury, który z wielkim zapałem i pasją dzieli się z wami swoją opinią na temat przeróżnych książek. Ostatnio jednak mam mały zastój w pisaniu recenzji i postów około książkowych, bo poza egzemplarzami recenzenckimi czytam same pozycje, o których za bardzo nie mam co powiedzieć. Przeczytałam je, podobały mi się i tyle. No i jeszcze kompletnie wyczerpał się mój zapas postów uzbieranych przed klasą maturalną, a studia zbliżają się wielkimi krokami, co zwiastuje zapewne jeszcze mniej czasu na czytanie i pisanie. Tymczasem od dłuższego czasu chodziło mi po głowie kilka pomysłów kompletnie niezwiązanych z tematyką bloga, a kilka znajomych blogerek uświadomiło mnie, że nie ma co się ograniczać i chętnie przeczytałby takie wpisy.

Oczywiście nie chodzi o to, że przechodzę w tej chwili na lifestyle, bo tak prawdę powiedziawszy kompletnie się na tym nie znam. Nie mam ani ciekawego życia ani jakiegoś niesamowicie frapującego sposobu na prowadzenie go, a moje plany na przyszłość zmieniają się bardzo często. Jestem młoda i nie mam jeszcze zbyt wielu zobowiązań,więc na spokojnie mogę iść sobie z duchem antycznej myśli carpe diem!. Po prostu chce czasem zrobić zarówno sobie jak i wam małą odskocznię.

Na początek chciałabym opowiedzieć wam o swoich zainteresowaniach pozaliterackich. Zainspirowały mnie do tego wyżej wspomniane dziewczyny, które jednocześnie wzięły udział w projekcie u Z książką do łóżka, która chcę przełamać stereotyp aspołecznego książkoholika. I ja to popieram, bo książki nie są całym moim światem. Wręcz przeciwnie, moim największym problemem jest to, że interesuje mnie tak wiele rzeczy, że czasem nie wiem, w co włożyć ręce najpierw. Tutaj jednak opowiem, o tych najważniejszych rzeczach, bez których nie wyobrażam sobie swojego dalszego życia.

Skoki narciarskie, które również są w moim życiu od zawsze, z małymi przerwami, ale odkąd pamiętam. Zaraziłam się tym sportem od mojego taty, który w sumie ogląda wszystko, co się da, ale jedynie one tak bardzo mnie zaciekawiły. Dałam się porwać magii tej dyscypliny, ponieważ to taka jakby namiastek latania, które zawsze fascynowało człowieka, również mnie. Zapomniałam oczywiście na wszelki wypadek wspomnieć, że ja nie trenuję, a kibicuję szczególnie reprezentacji Finlandii i ich zawodnikowi, Ville Larinto. Jest on moim idolem, ponieważ po wielu kontuzjach oraz porażkach nie poddał się, dalej stara się wrócić do formy sprzed pierwszego, poważnego urazu. Niestety, źle wychodzę logistycznie pod względem wyjazdów na zawody, bo mieszkam na Pomorzu. Podróż pociągiem do Zakopanem, z miejscowości oddalonej ode mnie o trochę ponad 30 km zajmuje 12-13 godzin, a do Wisły w ogóle nie mam bezpośredniego dojazdu i najlepsza możliwość to 2 przesiadki, w Warszawie i Katowicach. Udało mi się jednak dwa lata temu wpaść na Puchar Świata w stolicy Tatr. Niesamowicie się tam bawiłam, spotkałam fascynujących ludzi również kochających ten sport, a przede wszystkim miałam możliwość dostać autograf i wspólne zdjęcie od kilku skoczków. Niestety, Ville nie udało mi się złapać, ale internetowa przyjaciółka była w tym roku na Letniej Grand Prix w Wiśle i dała mi go do słuchawki, przywiozła mi plastron startowy z podpisem oraz dedykacją, a w przyszłym roku sama planuje się tam wybrać z nadzieją, że go zobaczę. Kolejnymi moim największymi marzeniami odnośnie skoków jest zobaczenie konkursów na mojej ulubionej skoczni w Lathi, na największym obiekcie na świecie w Vikkersund i oczywiście zakończenia sezonu w Planicy. Trochę się rozgadałam na ten temat, ale dla zakończenia wstawię wam jeszcze poniżej kilka zdjęć z mojego wyjazdu i przepraszam za wygląd moich włosów, ale spędziłam wtedy kilka godzin na mrozie, do tego niewiele spałam.


  


Grafika komputerowa i choć moje umiejętności nie są jeszcze zbyt wysokie, to jest to dziedzina, w której upatruje swoje plany na przyszłość. Mam nadzieję, że lata treningu doprowadzą mnie do tworzenia tak wspaniałych dzieł, jak najlepsi w tej dziedzinie. Aktualnie jestem na stażu w tym kierunku, dzięki czemu mogę często ćwiczyć, bo w domu niestety czeka mnie kilka miesięcy rozłąki, póki nie zaopatrzę się w porządny sprzęt i własne programy graficzne, na których uczyłam się w szkole. Jestem do nich mocno przyzwyczajone, ale nie zamykam się na nowe i może kiedyś spróbuje się z jakimś. W pracy mam do użytku Lenovo, który na razie świetnie się sprawdza, więc na pewno on będzie moim wyborem na kolejny komputer prywatny. Do tego planuję zakup tableta graficznego, a co za tym idzie, muszę poćwiczyć również rysowanie na papierze. Cieszę się też, że od początku obrałam właściwy kierunek edukacji, żeby móc się w tym sprawdzić. Interesowałam się grafiką przed rozpoczęciem technikum, ale dopiero w nim odkryłam swoją miłość i pasję do tego, co po części jest zasługą wspaniałej nauczycielki. Design bloga stworzyłam w większości sama. Wyjątkiem jest postać w nagłówku, oraz na profilowym, bo narysowała ją moja przyjaciółka. Bardzo dobrze wychodzą mi fotomontaże i muszę poćwiczyć nieco grafikę wektorową, a mimo to jej nic nie przebije. Sama grafika poprowadziła również mnie w stronę fotografii. Na razie robię zdjęcia książek o niskiej jakości, które możecie zobaczyć na moim instagramie, a jak tylko kupię sobie lustrzankę to planuje robić bardziej profesjonalne oraz zdecydowanie ładniejsze zdjęcia, żeby w przyszłości zarabiać i na tym.

No i oczywiście jeszcze wiele innych rzeczy, jednak te trzy - książki, skoki oraz grafika - grają w moim życiu główne skrzypce, a co za tym idzie nie chciałabym ich porzucać na rzecz tych mniej ważnych. Mam jednak nadzieję znaleźć w przyszłości czas na podróże, które niezmiernie kocham, a do tej pory niezbyt miałam szansę ich doświadczyć, oraz naukę języków, nie tylko angielskiego, ale także fińskiego czy rosyjskiego. Choć mam wrażenie, że po prostu zabraknie mi na to wszystko życia, a naprawdę chciałabym wiele doświadczyć i odkryć.

Może wasze zainteresowania mnie do czegoś natchną? Zachęcam, żebyście również napisali posty o swoich zainteresowaniach albo zostawili je tutaj w komentarzach. Na pewno wam odpowiem, bo jestem strasznie ciekawa wszystkich dyskusji, które się pod nimi wywiążą! :)

sobota, 23 września 2017

kilka słów o moich ulubionych lekturach szkolnych i dlaczego je polubiłam


Dwudziestego piątego sierpnia odebrałam z sekretariatu certyfikat otrzymania tytułu technika organizacji reklamy, co było jednocześnie definitywnym zakończeniem etapu mojego życia pod tytułem "szkoła średnia". Z tego powodu pomyślałam, że fajnie byłoby go jakoś podsumować, bo to jeden z lepszych okresów w moim życiu. W jego trakcie dostrzegłam swoje życiowe pasje i którą z nich chciałabym zajmować się w życiu zawodowym, a którą jako odskocznią, dzięki czemu zyskałam poczucie, że jednak nie jestem nudna i można ze mną o czymś porozmawiać, a co za tym idzie zyskałam nieco pewności siebie. Oczywiście mowa tutaj o reklamie i książkach, a skoro jesteśmy na blogu poświęconemu temu drugiemu zagadnieniu, to o nim będziemy rozmawiać dalej. 

Powszechnie wiadomo, że każdy etap nauki wiąże się z listą książek, które trzeba przeczytać, żeby móc go pokonać. Do pewnego momentu byłam takim stereotypowym uczniem, który twierdził, że lektury są niedobre, ale czytałam je, bo byłam sumienna. Większości z nich nie lubiłam i szybko zapominałam, ponieważ poruszały tematykę, która mnie nie interesowała. I to trwało właśnie do czasów technikum, kiedy, o zgrozo okazało się, że będę miała rozszerzony polski. Nigdy nie lubiłam tego przedmiotu, ze względu na nauczycielki, z którymi nie umiałam się dogadać. Dopiero tam trafiłam na naprawdę wspaniałą polonistkę, która doceniła moje starania i umiejętności, a przede wszystkim rozmawiała z nami o tych książkach. W tym momencie moja blokada w głowie zniknęła. Dawałam szansę każdej pozycji ze spisu, a nawet kilka z nich naprawdę pokochałam całym sercem i wrócę do nich w przyszłości, kiedy kupię sobie własne egzemplarze. Właśnie o nich chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć, bo nie ma lepszego sposobu dla miłośnika książek na podsumowanie niż wspominanie dobrych lektur, które wiążą się z tym okresem.

Idąc chronologicznie, według epok literackich, pierwszą z lektur szkolnych, które naprawdę pokochałam był Makbet Williama Szekspira. Co prawda nie ma w niej zbyt wielu motywów literackich i nie użyłam jej na maturze, ale bardzo polubiłam samą historię przemiany honorowego rycerza w bezwzględnego mordercę. Przede wszystkim podobała mi się postać Lady Makbet - bardzo charakternej i pewnej siebie kobietki, która lubiła brać sprawy w swoje ręce, nie zawsze myśląc o konsekwencjach swoich wyborów. Bardzo ciekawym wyborem było wykorzystanie personifikacji ukrytych pragnień oraz swego rodzaju grę słów, która wprowadziła na koniec genialny plot twist.

Zapomniałam jeszcze wspomnieć o antycznych dramatach opartych na micie o rodzie Labdakich, czyli Królu Edypie oraz Antygonie Sofoklesa. Stanowią one swego rodzaju spójną całość, która przekazuje tematy ważne dla greckiej cywilizacji, czyli nieubłagane przeznaczenie i ich bóstwa. Edyp stara przeciwstawić się fatum, które i tak go dosięga, a jego córka Antygona sprzeciwia się rozkazom władcy, aby pochować brata, dzięki czemu będzie mógł spokojnie odejść do Hadesu zamiast błąkać się nad Styksem. Uwielbiam te książki tak bardzo, ponieważ są genezą motywów, które bardzo lubię w literaturze, a przede wszystkim są oparte na mitologii, którą kocham nad życie. Dodatkowo greckie sztuki cechowała duży rygor ze względu na niewielkie możliwości i oraz ogromne ograniczenie techniczne pierwszych teatrów.

O romantyzmie nie będę wspominać, bo jest to raczej epoka myśli patriotycznej i samobójczej, które niezbyt mnie interesowały, choć lektury były całkiem ciekawe. Przejdę raczej do pozytywizmu, gdzie omawialiśmy Zbrodnie i Kare Fiodora Dostojewskiego, czyli obecnie jedną z moich ulubionych książek. Niesamowicie przemówiła do mnie koncepcja śledzenia zmian w umyśle mordercy, którym nie kierowała jakaś chora myśl czy zemsta, a jego własne poglądy. Wszystko to odbywało się na tle codzienności Sankt Petersburga, co znaczy, że ukazywało życie i kulturę rosyjską w tamtych czasach, a dla mnie jest ona jedną z najciekawszych na świecie. Znalazłam już najpiękniejsze wydanie tej książki, jakie chciałabym posiadać, ale również mam nadzieję, że sięgnę po inne książki Dostojewskiego, ponieważ zapoczątkował on moją miłość do literatury rosyjskiej.

Kolejna pozycja to ogólnie jest absolutny hit, ponieważ przeczytałam ją na długo przed otrzymaniem informacji, że będzie moją lekturą szkolną. Pochłonięcie jej zajęło mi zaledwie kilka godzin i już wtedy byłam niesamowicie zachwycona historią, emocjami, jakie we mnie wywoła, a przede wszystkim stylem pisania autora. Chodzi o tu oczywiście o Rok 1984 George'a Orwella. Nie będę opisywać o czym jest, bo zapewne większość z was wie, a jeśli nie to najlepiej po prostu nie wiedzieć, tylko sięgnąć na świeżo. Powiem jedynie, że uderzyła w mój skrywany lęk ograniczenia wolności osobistej, wolności słowa czy poczucia bycia jednostką niezależną od otoczenia, dlatego tak bardzo ją uwielbiam. Wyciągnęła mnie ze strefy komfortu i nieźle dała do myślenia.

I na samo koniec, coś co pewnie może zadziwić niektórych moich czytelników i znajomych, którzy to czytają, ponieważ oświadczam wam, że pokochałam lekturę opowiadającej o II wojnie światowej. Jednak z zupełnie innej perspektywy niż dziewięćdziesiąt dziewięć procent książek o tej tematyce. Nie mówi o represjach niemieckich, holocauście i tym podobnych. Wręcz przeciwnie, skupia się drugiej stronie naszego kraju, czyli tej rosyjskiej. Są to wspomnienia autora z pobytu w łagrze na Syberii. Opowiada o wycieńczającej pracy fizycznej, łgarstwach rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości oraz okropnych racjach żywnościowych. O tym, jak ludzie tracili poczucie człowieczeństwa, aż w końcu pragnęli jedynie śmierci. To był naprawdę Inny Świat, autorstwa Gustawa Hearlinga-Grudziństkiego.

Oczywiście nie wspomniałam tutaj o lekturach z wcześniejszych lat szkolnych, jak na przykład niesamowity Oskar i Pani Róża, Mały Książę czy Ania z Zielonego Wzgórza, ale jak się pewnie domyślacie, że chodziło mi przede wszystkim o lektury z ostatnich czterech lat, ponieważ bardzo miło je wspominam i chciałabym o nich z wami porozmawiać. A przede wszystkim usłyszeć, jakie lektury szkolne wy polubiliście najbardziej.

poniedziałek, 11 września 2017

O tym dlaczego uwielbiam Jakuba Ćwieka

Myślę, że bardzo dobrze znacie przynajmniej część listy ulubionych autorów i doskonale zdajecie sobie sprawę, że znajduje się na niej nazwisko wyżej wymienionego pana. Przeczytałam zaledwie kilka jego książek i naprawdę sporo zostało mi jeszcze do nadrobienia, ale śmiało mogę nazwać go moim autorytetem.

Kłamca był cudowny i pochłonęłam go w jeden dzień. Oba tomy Grimm City to rasowe thrillery, których akcja rozgrywa się w fascynującym świecie fantasy. Z kolei zaś Przez stany POPświadomości to nie lada gratka dla wszystkich geeków. Nie udało mi się jedynie przebrnąć przez Dreszcz, choć paradoksalnie uwielbiam tematykę superbohaterów, ale tamten humor ewidentnie mi nie podpasował. Bardzo lubię jego twórczość, ponieważ da się przy niej totalnie zrelaksować i zapomnieć o bożym świecie. Jeszcze dodatkowo nawiązuje do tematyki, którą można kupić sobie moje uwielbienie - baśnie, mitologia, a przede wszystkim wszystko co popkulturowe.

Podziwiam go również, jako zwyczajnego człowieka, a nie tylko twórcę niesamowitych historii. Co prawda nie udało mi się go jeszcze spotkać choć przez te kilka chwil, jakie się trafią podczas spotkań autorskich, ale jego obraz wysnuwa się z samych relacji naocznych świadków czy fotorelacji. Ujawnia się tam wiecznie młody duchem i zawsze wyluzowany oraz energiczny mężczyzna. Przede wszystkim jednak zawsze fair wobec swoich fanów oraz blisko nich. Nie tylko dlatego, że często pokazuje się na konwentach i innych imprezach, ale również poprzez swoje zafiksowanie na punkcie książek, pisarzy czy seriali. Jednym słowem jest po prostu takim szarym geekiem, któremu udało spełnić się marzenie o wydaniu własnej historii oraz obrania kierunku kariery zawodowej pokrywającym się ze swoimi pasjami.

Jakub Ćwiek po prostu robi to, co kocha i widać to w jego nastawieniu do życia oraz twórczości. Z tego względu nie mogłam nie zakochać się w jego książkach, a w miarę zagłębiania się w to całe bycie jego wielbicielem również i nie zacząć uwielbiać jego samego. Zaimponował mi tym, że oddał się prawie w całości swojemu hobby, a przede wszystkim poczuciem humoru oraz otwartością wobec ludzi. Mam nadzieję, że niebawem mnie również będzie dane go spotkać. A poza tym pisze świetne felietony!

PS. Chcielibyście więcej takich postów, ale o innych autorach?

wtorek, 8 sierpnia 2017

Klasyki, które planuję przeczytać

Na pewno pamiętacie moje postanowienie czytania klasyków literatury należących do gatunków, które uwielbiam. Może nie idzie mi jakoś super, ale powoli je realizuje. Od czasu do czasu, pod wpływem impulsu zdarza mi się sięgnąć po książkę z tej grupy i jeszcze ani razu się nie zawiodłam. W ten sposób poznałam pierwowzór kultowego Frankensteina czy pierwszą powieść H.G. Wellsa. Jednak chyba mój największy problem stanowi fakt, że wiele z tych książek mnie niesamowicie ciekawi i ciężko mi wybrać takie, które naprawdę pokocham całym sercem. Dzisiaj nie tylko chciałabym podzielić się z wami tymi, które najbardziej chcę przeczytać, ale również w pewien sposób poukładać sobie w głowie te sprawę i jednocześnie bardziej zmotywować do dynamiczniejszego realizowania tego założenia.


Księga Wszystkich Dokonań Sherlocka Holmesa

Jak już wspominałam w recenzji, jestem ogromną zwolenniczką serialu od BBC oraz filmu z Robertem Downey'em Jr., a teraz również i pierwszego tomu. Czytałam go już w zeszłym roku, a w tym zaopatrzyłam się w zbiorowe wydanie, dlatego mam nadzieję, że będzie to historia, którą przeczytam najszybciej ze wszystkich. Co prawda ostatnio nie dogaduję się z kryminałami, ale dla Sherlocka muszę zrobić wyjątek. ;)

Ziemiomorze

Czuję się z okropnie z faktem, że jako ogromna fanka literatury fantastycznej, nie zapoznałam się jeszcze z największymi klasykami tego gatunku. Co prawda tutaj początek historii również jest za mną i jestem nim zachwycona, ale nie mogę się zebrać w sobie, żeby kontynuować tę serię. Zwłaszcza, że drugi tom zaczęłam czytać, ale pomimo, że jest cieniutki to w pewnym momencie go porzuciłam, bo był nudny... Może tutaj także powinnam zaopatrzyć się w to piękne wydanie?

Silmarillion

Zaś przygodę z Tolkienem chciałabym zacząć od całkowitego początku uniwersum Władcy Pierścienia, żeby w dokładny sposób zrozumieć wszystkie niuanse i rządzące nim prawa. Spodziewam się dość ciężkiej i topornej lektury, ale mitologia tego świata pociąga mnie chyba najbardziej ze wszystkich powieści w tym świecie, ponieważ kocham te nasze. Strasznie nie mogę się doczekać, aż poznam te wszystkie historie.

Anna Karenina

Uwielbiam literaturę rosyjską, a moja miłość rozpoczęła się od innego klasyka, Zbrodni i Kary, dlatego jakoś szczególnie nie obawiam się języka tej powieści ani faktu, że jest to romans. Bardziej ciągnie mnie do poznania, poprzez tę książkę, historii i kultury rosyjskiej, która jest jedną z najciekawszych na świecie. Z drugiej strony też domyślam się, że sam wątek miłosny nie będzie tutaj najważniejszy.

Doktor Jekyll i Pan Hyde

Ta cieniutka książeczka będzie moim kolejnym klasykiem literatury grozy i wydaje mi się, że spodoba mi się równie mocno, co Frankenstein, ponieważ oprócz próby wystraszenia czytelnika będzie poruszał jakiś filozoficzny temat. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że autor przedstawi go w naprawdę bardzo ciekawy i przystępny sposób.

Lot nad kukułczym gniazdem

Niesamowicie kocham książki, które w genialny sposób przedstawiają rządy totalitarne i autorytarne, dlatego w kolejce do przeczytanie czeka już na mnie Nowy wspaniały świat. Kolejną taką perełką, na którą zamierza zapolować w najbliższym czasie jest przedstawianie szpitala psychiatrycznego jako państwa z tym ustrojem. Jestem niesamowicie ciekawa samego pomysłu i sposoby przedstawienia. Czuję, że to musi mi się spodobać.

Pachnidło. Historia pewnego mordercy

Nie jestem pewna, czy mogę powiedzieć o niej dużo. Na pewno jest to historia seryjnego mordercy, coś w rodzaju jego biografii, a ja bardzo lubię takie historię. Zawsze z wielkim zainteresowaniem czytam o tym, co siedzi w głowie wielkich zbrodniarzy. Poza tym historia ma miejsce w Francji i kręci się wokół zmysłu powonienia głównego bohatera, co mam nadzieję, nada książce niepowtarzalnego klimatu.

Zabić drozda

Od czasu przeczytania Zielonej Mili Stephena Kinga temat segregacji rasowej jest mi niesamowicie bliski, a więc chciałabym poznać więcej historii z nim związanych. Ta jest jedną z najgłośniejszych, najbardziej polecanych i najbardziej wychwalanych, a jednocześnie sama czuję, że musi być wartościowa. Już czuję hektolitry łez wylanych podczas lektury, więc przy kupowaniu jej, na pewno nie zapomnę o dodatkowej paczce chusteczek.

Dracula

Na koniec najlepszy kąsek, czyli opowieść o pierwszym w historii literatury wampirze, takim prawdziwym, śpiącym w trumpie, unikającym słońca i czując zew ludzkiej krwi. Znam jedynie tę współczesną wersję tych postaci i nie jest ona najciekawsza, więc chciałabym poznać pierwowzór i na skutek pewnej recenzji czuję, że pokocham ją równie mocno, co Frankensteina.

PS. Zapomniałam o Nowym wspaniałym świecie, który czeka na mojej półce razem z Sherlockiem!

piątek, 4 sierpnia 2017

Mało znane książki, które uwielbiam


W dobie internetu coraz większa ilość osób sięga tylko i wyłącznie po książki, które są dobrze rozreklamowane i chwalone przez wielu innych użytkowników na forum publicznym. W jego otchłani giną niekiedy naprawdę wspaniałe historie, które zdecydowanie bardziej zasługują na naszą uwagę niż duża część tych nazywanych bestsellerami. Z tego powodu powstało nie tylko moje wyzwanie Czytam nie tylko Amerykanów! (pewnie zauważyliście prawidłowość, że większość z tych, o których jest głośno, została napisana właśnie przez pisarzy tej narodowości), ale także bardzo cieszę się, gdy piszecie, o niezbyt znanych pozycjach, które was zachwyciły. Teraz przyszedł czas na mnie, choć wybranie zaledwie kilku, żeby ten post nie był tasiemcem, sprawiło mi nie lada problem. Postarałam się wyeliminować jednak książki, o których wspominam bardzo często.

FobiaDawid Kain

Bez zbędnego zastanawiania mogę ją nazwać fenomenem na miarę Roku 1984, choć ma odmienną tematykę. Jednak wywołała we mnie podobne odczucia, jak książka Orwella - przerażenie, osaczenie i bezsilność. Sam Kain bardziej skupia się na kreacji jednej, zamkniętej rodziny niż całego społeczeństwa, a obie rzeczy udało mu się zrobić w genialny sposób. Główna bohaterka miała niezwykle ciężkie życie poprzez fobię, która ją dotknęła oraz pogrążonego w twórczej obsesji ojca. Jego kreacją również jestem zachwycona - tym, jak wspaniałym i oddanym był rodzicem, nawet będąc niespełna rozumu. Gdybym mogła to wręczyłabym autorowi Nobla.

Morelowy Sad, Amanda Coplin

Dalej mam książkę z zupełnie innej serii. Coś, co po prostu zachwyciło mnie swoją prostotą, klimatem oraz przede wszystkimi chwilami radości i smutku. Jestem przekonana, że spodoba się również miłośnikom klasycznych romansów, jak na przykład Przeminęło z Wiatrem, choć ich nie czytałam. Opowiada przede wszystkim o rodzinie, ojcostwie i wybaczaniu. Nie wszystkich bohaterów polubiłam. Nie wszystkich wybory akceptowałam, ale podobnie jak główny bohater zagryzałam język, żeby nie wypalić czegoś głupiego. I chyba to jest w tym najpiękniejsze - ta książka jest tak boleśnie realna.

Martwa Strefa, Stephen King

To pewnie zabawne, że będę tu opowiadać o książce jednego z najbardziej znanych pisarzy na świecie. Jednak chciałabym, aby ta akurat ta pozycja trafiła do większego grona odbiorców, ponieważ według mnie jest najlepsza ze wszystkich, jakie dotychczas przeczytałam, a niewiele osób o niej mówi. To bardzo poruszająca i wciągająca historia mężczyzny, który w skutek wypadku otrzymał niezwykły, a jednocześnie przerażający, dar i skorzystał z niego w najlepszy możliwy sposób. Uratował ludzkość.

Zaginiony w Himlajach, James Scott

Nigdy nie zapomnę, jak pewnego deszczowego, letniego dnia, kiedy na półce kuzynki znalazłam historię o mężczyźnie, który zgubił się w Himalajach. Dla mnie góry to najpiękniejsze miejsce do spędzenia wakacji. Na razie widziałam tylko polskie Tatry, jednak wiele oddałabym, żeby pojechać w Alpy, Góry Skandynawskie czy właśnie Himalaje! Pikanterii całość dodał fakt, że historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, wspomnieniach autora i jego siostry. James jako pierwszy w historii przeżył w tych górach ponad 40 dni samotnie, bez jedzenia i picia oraz pomocy z zewnątrz. Pochłonęłam ją w jeden dzień i z ogromną chęcią powróciłabym do niej jeszcze nie raz, ponieważ niezwykle zżyłam się z bohaterami.

Badacz Potworów, Rick Yancey

Pewnie wszyscy kojarzycie Piątą Falę? A czy wiecie, że jej autor napisał również niezwykle ekscytującą, wciągającą, przerażającą i drastyczną serię o dwunastoletnim chłopcu, który jest pomocnikiem badacza potworów? Nie? To nawet nie wiecie, ile tracicie. Historia Willa to jedna z najbardziej krwawych książek, jakie kiedykolwiek czytałam i o dziwo jest ona przeznaczona dla młodzieży. Yancey nie boi się brutalności, rozlewu krwi, mocnych opisów rozszarpanych ludzkich zwłok, turpizmu i brzydoty. Oczywiście opisuje to w ramach świetnie rozplanowanej oraz przemyślanej fabuły. W pierwszym tomie możemy poznać ludożerne antropofagi, które jakimś tajemniczym przypadkiem znalazły się w samym sercu Nowego Yorku, a w drugim legendarnego Wendigo, pustoszącego kanadyjskie lasy. Wraz z przyjaciółką wciąż czekam, aż Jaguar w końcu wyda te serię do końca, ale niestety nie spieszy im się...

Z jak Zacharisz, Robert C. O'Brien

Na sam koniec jeden z protoplastów literatury postapokaliptycznej, który niestety nie zdążył ukończyć swojej historii przed śmiercią. Zrobiły to za niego żona i córka. Sama fabuła może nie jest jakaś szczególnie powalająca oraz szybka. Bardziej chodzi tutaj o przekaz, jaki za sobą niesie. Wyobraźcie sobie, co wy byście zrobili, pozostając jedynym z niewielu ludzi na Ziemi. Właśnie w takiej sytuacji zostaje postawiona piętnastoletnia Anne. Jej rodzina umarła na skutek choroby popromiennej, będącej skutkiem wojny nuklearnej. Dziewczyna pozostała w niszy pogodowej, dzięki czemu zachowała życie oraz możliwość wyżywienia się poprzez uprawę rolną. Marzy o tym, że pewnego dnia pojawi się mężczyzna, z którym odbuduje gatunek. Jej prośby zostają wysłuchane. O'Brien przygotował jednak kilka mocny cliffhangerów, a przede wszystkim zbudował niezwykle silną, mądrą i dynamiczną postać kobiecą.

Z ogromną chęcią przeczytam, jakie wy niezbyt znane książki pokochaliście całym sercem i przykro wam, że nie otrzymały odpowiedniej uwagi. Możecie pozostawić je w komentarzach, ale najbardziej zachęcam was do przygotowania własnych wpisów! :)

PS. Czy mogę prosić was o wypełnieni ankiety? Pod tym linkiem.

sobota, 29 lipca 2017

Magnetyczne zakładki od Kamoka!



Pewnie zauważyliście, że zdjęcia do bookhauli robię na tle swojej tablicy korkowej, gdzie przywieszone jest całkiem sporo magnetycznych zakładek do książek. Jestem zwolennikiem internetowego szumu wokół nich, ponieważ są bardzo ładne i praktyczne. Nie niszczą się tak szybko i nie wypadają przypadkowo z książki, jak normalne. W Polsce swoją sławę zawdzięczają chyba głównie epikpage'owi, który ostatnimi czasy niestety bardzo wywindował do góry ceny. Jednak z drugiej strony może to być szansa dla mniejszych dystrybutorów tych cudeniek, którym ostatnio została moja przyjaciółka.

W jej asortymencie, oprócz jednostronnie kolorowych postaci z popkultury, możecie znaleźć dwustronne, tematycznie nawiązujące do danej pory roku (obecnie są to lody). Każda z nich ma około 6,5 cm i kosztuje 5 lub 6 zł. Poza tym Kamok robi je własnoręcznie w swoim domowym zaciszu, na każdym etapie produkcji. Od narysowania wzoru poprzez wydruk, składanie, aż do przyklejania magnesu. Poza tym wśród bohaterów możecie znaleźć mniej znane i raczej niedostępne osoby, jak Salka Przygoda, Krakers, Licho, Norman Bates czy Spock i tribble.

Ogólnie sama idea zrodziła się z mojego marudzenia, że nigdzie nie ma zakładek z Iron Manem, na którego punkcie mam ogromnego bzika od czasu obejrzenia filmów. Z tego powodu jej pierwszym dzieckiem był właśnie Anthony Stark, który stał się moim prezentem urodzinowym, wraz z całym zestawem innych postaci, które zdążyła wymyślić. Są ze mną już od dwóch miesięcy i spisują się niezawodnie. W tym czasie żadna się nie popsuła ani nie zabrudziła, choć książki noszę ze sobą dosłownie wszędzie. Dodatkowo są bardzo dobrze widoczne. Kilka osób pytało mnie o nie i wszyscy chwalili.

Gdyby ktoś z was był zainteresowany to serdecznie zapraszam was po więcej informacji na bloga Kamok, o tutaj > link. A niżej możecie zobaczyć więcej moich zdjęć. Znajdziecie je również na moim instagramie.





piątek, 23 czerwca 2017

Najlepsza książka dla taty!

książka, Dzień Ojca
Dzisiaj przede wszystkim chciałabym życzyć wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, zdrowia i pociechy z dzieciaków wszystkim ojcom, szczególnie mojemu. Bez względu na fakt, czy kiedykolwiek przeczytają ten post czy nie, bo ten z kolei powstał bardziej z myślą o moich czytelnikach, którzy mają problem z wybraniem prezentu dla swojego taty. Tym razem jednak lektury idealne dla nich polecam wam nie tylko ja, ale również kilka innych bloggerek, którym z całego serca dziękuję, że udało im się przygotować to w tak krótkim czasie.

Ode mnie płynąca prosto z serca rekomendacja dla taty, który jest fanem literatury fantastycznej, czyli moja ukochana seria książek, rozpoczynająca się od Królów Dary, a kontynuowana w Ścianie Burz. To przepiękna epicka opowieść przede wszystkim o władzy, ale również o miłości, nauce oraz po prostu o różnicach pomiędzy ludźmi z różnych regionów świata. Ken Liu serwuje nam zapierającą dech w piersiach, stworzoną z wielkim rozmachem, opowieść o mężczyźnie, który potrafił wykorzystać sytuacje. Z ulicznego pijaczyny stał się kimś wielkim, kto odmienił losy całej Dary, a może i świata. Szczególnie chciałbym zwrócić na wątek jego dzieci, które wychował na naprawdę wspaniałych ludzi, co powoduje, że nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Autor przywiązuje naprawdę wiele uwagi detalom. W jego książkach wszystko jest szczegółowo dopracowane i nie dzieje się bez przyczyny. Poza tym są całkiem spore, więc nawet szybko czytającym mogą zająć mnóstwo czasu, co oznacza jeszcze więcej chwil spędzonych przy niesamowitej przygodzie!


Lilith Jones

Na Dzień Ojca podarowałabym mojemu tacie książkę może już zapomnianą, może ignorowaną, ale na pewno niezwykłą. Jest to powieść pod tytułem A lasy wiecznie śpiewają T. Gulbranssena. Ta książka zdecydowanie różni się od współczesnych powieści skandynawskich. Mamy tutaj coś w klimacie sagi rodzinnej osadzonej w dziewiętnastowiecznej Norwegii, w której pojawia się miłość, tajemnica, tragedia i odrobina przygody. Z jednej strony to taka romantyczno-obyczajowa powieść historyczna, która spodoba się panom, a z drugiej strony książka, która spokojnie mogłaby być norweskim Panem Tadeuszem. Nawet duża ilość opisów nie przeraża, ponieważ są one piękne, poruszające i na długo pozostają w wyobraźni. Mamy tutaj też dzielnych i pracowitych ludzi. Nie da się przejść obok tej powieści obojętnie. Niełatwo wybrać książkę, która spodobałaby się mojemu tacie, ale ta na pewno przypadłaby mu do gustu. Mimo, że jest mało znana uważam, że jest godna polecenia.

Torba z Książkami

Mężczyźni kochają sport, a zwłaszcza piłkę nożną. Każdy prawdziwy fan tej dyscypliny powinien sięgnąć po książkę Być liderem Alexa Fergusona. Wieloletnie trener Manchesteru United zdradza, jak poprowadzić drużynę do do zwycięstwa. Skupia się na tym, co ważne - na motywacji, dyscyplinie, wzajemnym szacunku. Jak mało, który trener potrafi zmotywować swoją drużynę, aby po porażce potrafiła podnieś się i zdobyć zwycięstwo. Ferguson to niewątpliwie legenda piłki nożnej. Jest autorytetem dla trenerów, piłkarzy i kibiców. Z książki skorzystają też wszyscy ci, którzy prowadzą własną firmę, są nauczycielami, czy muszą zarządzać zasobami ludzkimi. Publikacja ta to przede wszystkim historia jednego z najwybitniejszych trenerów piłkarskich. Jestem pewna, że przypadnie do gustu nie jednemu mężczyźnie, stąd też warto pomyśleć o niej jako o prezencie na Dzień Ojca.

Cóż sprezentowałabym swojemu tacie na Dzień Ojca? Tacie, który nie czyta książek, a artykuły i inne tego typu rzeczy? Na początek pewnie Radykalnych. To powieść, która dla zawodowego żołnierza może stanowić nie lada gratkę. Mroczny, ale bardzo prawdziwy klimat, sci-fi bliskiego zasięgu, które mocno zapada w pamięć. Bardzo męska literatura. Druga książka, która pewnie przypadłaby mu do gustu, byłaby Droga do Piekła, tego samego autora. Zupełnie inna: brutalna, niepozostawiająca złudzeń i przerażająca. Co dzieje się z człowiekiem po śmierci i co jeśli to wcale nie ona jest najgorsza? Na ile mogą sobie pozwolić multimiliarderzy, skoro to pieniądz rządzi światem? Jako ostatnią sprezentowałbym mu Najgłupszego anioła Christophera Moore'a. Mamy z tatą bardzo podobny gust, więc ta porąbana, zabawna książka z pewnością by mu się spodobała i razem moglibyśmy omawiać wątek zombie czy tytułowego anioła. :) 

Justyśka

Mój wybór jest prosty, ponieważ już zamówiłam książkę, ba nawet z autografem i mój tatuś na Dzień Ojca dostanie Klątwę Przeznaczenia Moniki Magorskiej-Suchar i Sylwii Dubieleckiej. Dlaczego? Dlatego, że jest to klimat średniowiecza, klimat Związkowców, którzy żyją dość... specyficznie. Jest to książka o trudnej miłości, przeznaczeniu, ale to wszystko jest bardzo inne od tego, co spotyka się w każdej książce. Wciąga i nie chce wypuścić ze swoich objęć, a jeśli już czytelnik zmuszony jest przerwać, to powraca do niej każdą myślą. Mój tata lubi wszystko co ma jakkolwiek sens, spójną akcję, ciekawych bohaterów, więc ta pozycja jest do tego idealna. Debiuty autorskie nie są mu obce, jednak wiem, że w tej książce się zakocha. Autorki zrobiły coś niesamowitego, coś co zasługuje na pochwałę i nagrodę. Myślę, że książka czytającym tatusiom spodoba się i to bardzo, bo nie jest to romansidło, znajdziemy tam brutalność świata mężczyzn i subtelność kobiet, a wszystko to zrobione ze smakiem, humorem i piękną akcją. Z całego serduszka polecam Klątwę Przeznaczenia!

Jak widzieć każda z nas zrozumiała ten temat na swój sposób, w większości przeważało myślenie o swoim tacie. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko ten post komuś pomógł lub w przyszłości pomoże dokonać wyboru odnośnie prezentu na Dzień Ojca lub jego urodziny. Tymczasem wy możecie się pochwalić, co sprezentowaliście swoim tatkom w to święto lub jaką książkę byście dla niego wybrali. :)

czwartek, 1 czerwca 2017

7 książek idealnych na Dzień Dziecka

książki, prezent, dzień dziecka
Od 1955 roku pierwszego czerwca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Dziecka, który ma propagować przestrzeganie praw najmłodszych obywateli. W tym właśnie dniu wielu rodziców, dziadków i nie tylko chciałoby podarować swoim pociechom wymarzone prezenty, aby poczuły się wyjątkowe. Nie zawsze jednak chcą iść na łatwiznę lub po prostu nie mają odpowiedniego pomysłu, dlatego chciałabym podzielić się właśnie z nimi książkami, które według mnie będą idealnym prezentem dla małego mola ksiażkowego, czy też zachęcą dziecko do czytania. Sama wszystkie je przeczytałam i jako już niemal dorosła kobieta jestem wprost zachwycona.

Rywalki

Zacznę od pozycji skierowanej konkretnie do dziewczynek, czyli Rywalek Kiery Cass oraz całej serii Selekcja, ponieważ przepełniona jest blichtrem, błyskotkami i pięknymi sukniami. Opowiada o dziewczynie, która spełniała dziecięce marzenie każdej z nas, została księżniczką, a potem królową. Oczywiście poza tym wątkiem można przeczytać również o miłości, rebelii, rodzinie. Nie jest to bardzo wymagająca pozycja, dlatego myślę, że spodoba się każdemu kto szuka w niej po prostu rozrywki.

Ruiny Gorlanu

Coś bardziej dla chłopców, ale dziewczynkom również może się spodobać, jeśli tylko lubią przygodówki. Cała seria Zwiadowców opowiada o piętnastoletnim chłopcu, który zostaje przyjęty na termin do tajemniczego Halta, co otwiera przed nim całe życie niezwykłych przygód, podróży, walk oraz cholernie trudnych zadań, których podejmuje się bez mrugnięcia okiem. Towarzyszą mu przy tym wspaniali przyjaciele. Nie wyobrażam sobie, że moje dzieciństwo mogłoby przebiegnąć bez tej historii.

Mały Książę

Książka uwielbiana przez niemal wszystkich na całym świecie. Klasyka literatury dziecięcej, która była jednocześnie lekturą w polskich gimnazjach. Jedną z niewielu, które naprawdę podobają się uczniom. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej tutaj zabraknąć, ponieważ to najbardziej uniwersalna ze wszystkich tych pozycji i na pewno będzie świetnym prezentem dla dziecka.

Piasek Raszida

Jeden z mistrzów współczesnej fantastyki w wydaniu dla młodszych czytelników również niesamowicie zaskakuje, a poza tym śmieszy i skłania do refleksji. Historia z opisu wydaje się niesamowicie schematyczna, ale Sanderson napisał ją we wprost genialny sposób, którego nie da się zapomnieć. Dodatkowym plusem są genialne, przezabawne ilustracje. Jeśli rośnie wam miłośnik fantastyki to oprócz Harry'ego Pottera powinien spróbować również tego!

Kłamca i Szpieg

Zaś, dla dzieciaków, które niezbyt lubują się w historiach nie z tego świata, polecam obyczajową książkę o dwunastoletnim Georges'u, któremu życie nieco zwaliło się na głowę i musi poradzić sobie z wieloma trudnościami. Wychodzi z nich jednak obronną ręką.  Myślę, że niektórych mogłoby to skłonić do poukładania swojego życia zamiast udawania przed rodzicami, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Poradnik dla smoka. Żywienie i Wychowanie Ludzi

Bardzo urocza, zabawna i prześwietna historia o przyjaźni pomiędzy dziewczynką a smoczycą, która doprowadza do wielu niefortunnych zdarzeń. Jednak zawsze razem dochodzą do ich rozwiązania. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby jakieś dziecko mogło nie lubić smoków! Smoki pojawiają się w tak wielu produkcjach dla najmłodszych, w tak wielu wydaniach, że same w sobie są niezwykle interesujące.

Tytany

Ostatnia pozycja to jedna z moich ulubionych młodzieżówek, ponieważ pomimo niewielkiej objętości jest naprawdę wspaniałą, poruszającą historią. Autorka idealnie oddaje problemy nastolatków. Nie wyolbrzymia ich, a przy tym jeszcze nie sprawia, że nie są oni zbyt dojrzali, jak na swój. Determinacja Astrid w uratowaniu rodzinny może stać się dla czytelników wzorem do naśladowania. Jej historia sama w sobie jest niezwykle absorbująca uwagę.

A może wy znacie jeszcze jakieś książki, które można by podarować dziecku w tym szczególnym dniu? Jestem bardzo ciekawa waszych typów, a przede wszystkim, czy mój mały poradnik okazał się dla kogoś przydatny.

piątek, 26 maja 2017

Dokończ mnie!

książki
Chyba nieunikniony jest fakt, że przy nałogowym czytaniu, w pewnym momencie powstają zaległości w postaci dawno niedokończonych serii, które przecież tak bardzo chciałam kontynuować, a nie wyszło. Powody mogą być różne, ale chyba najważniejszy jest taki, że cały czas rozpoczynam nowe historie rozciągające się przez kilka tomów, zapominając o starych. Czasem mnie to irytuje, bo spoglądam na swoją półkę i zastanawiam się, kiedy w końcu sięgnę po dalszy ciąg, a mijają miesiące albo i lata, a z tego nic z tego nie wychodzi. Dlatego chciałabym dzisiaj powiedzieć dość, publikując listę najważniejszych, z którymi chciałabym być na bieżąco, zmotywować się do zabrania się za przeczytanie ich.

Rizzoli/Isles

W ubiegłe wakacje byłam niesamowicie zafascynowana twórczością Tess Gerritsen i pochłaniałam jej książki niemal jedna za drugą, ale w pewnym momencie musiałam przerwać. W bibliotece nie było kolejnego tomu cyklu o Rizzoli i Isles, a więc trzeba było poczekać i w pewnym momencie po prostu już zapomniałam o oglądaniu się za Autopsją. Jest mi strasznie szkoda, ponieważ naprawdę mocno pokochałam tę historię. W tamtym momencie wręcz trzęsłam się, żeby poznać dalszy ciąg! Dlatego koniecznie w najbliższej przyszłości muszę znowu po nią sięgnąć.

Sherlock Holmes

Po ogromnym rozczarowaniu twórczością Agathy Christie nie miałam już ochoty sięgać po inne, klasyczne kryminały angielskie. Jednak na wyższym poziom weszła moja fascynacja serialem od BBC oraz produkcją z Robertem Downey Jr. i wprost nie mogłam się oprzeć przed poznaniem pierwowzoru. Na razie sięgnęłam tylko po pierwszą część, ale jestem niesamowicie zachwycona. W najbliższej przyszłości planuje zakup Księgi Wszystkich Dokonań Sherlocka Holmesa. Właśnie wtedy będę kontynuować swoją przygodę z najsłynniejszym detektywem wszechczasów.

Joanna Chyłka

To z kolei moja jesienna obsesja, od której wprost nie mogłam się oderwać i zrobił to dopiero fakt, że nie miałam skąd załatwić trzeciego tomu na już, ponieważ moja przyjaciółka wciąż jest w trakcie jego czytania (od bardzo długiego czasu nie chce jej się czytać i tylko zaczyna książki i ich nie kończy :/). Niemniej wciąż nie mogę się doczekać kontynuowania przygody z Zordonem i Chyłką, którzy tworzą świetnie dobrany duet, z którym dodatkowo można było się nieźle pośmiać. Zakończenia zaś zawsze wprowadzały w kompletne osłupienie.

Era Pięciorga

Odchodzę na chwilę od kryminałów i thrillerów, bo również wciąż jestem zachwycona twórczością Trudi Canavan. Jakoś w wakacje, w Biedronce trafiłam na wyżej wymienioną serię w promocji za 9,99 zł/książkę. Nie mogłam się oprzeć jej kupnu, choć znalazłam tylko pierwszy i trzeci tom. Powiedziałam sobie, że pewnie zanim zacznę czytać to dokupię drugi. I jakoś nie udało mi się tego zrobić do teraz, choć przy pierwszym genialnie się bawiłam. Kapłanka w Bieli okazała się być lepsza nawet niż całe Prawo Millenium. Szczególnie do serca przemówiła mi historia młodego Siyee, ale chcę kontynuować dlatego, że w Ostatniej z Dzikich zostanie rozwinięty wątek najbardziej tajemniczej z postaci.

Zwiadowcy

Teraz powinnam się totalnie ochrzanić i znielubić, ponieważ to jedna z moich ukochanych serii, ale wbrew pozorom to czytanie ich tak szybko nie jest takie proste, a ta seria wcale nie jest tak krótka oraz każdy kolejny tom ma coraz większą objętość. Po prostu nie umiem się rozstać z Willem i przyjaciółmi. Zamiast czytać kolejne tomy robię reread poprzednich, w oczekiwaniu aż minie sześć lat przyjaźni z G., ponieważ zaoferowała, że na każde urodziny i święta będzie mi kupować po jednym tomie.

Dawca

Książkę Lois Lowry chciałam przeczytać już po obejrzeniu filmu, który był niesamowicie wyreżyserowany. Pierwowzór również mnie zachwycił, ale w kompletnie inny sposób. Tutaj bardziej przemówiła do mnie prostota i minimalizm w stylu autorki. Sama historia nie jest szczególnie oryginalna, ale świetnie napisana oraz pouczająca. Stanowi zamkniętą całość, więc nie mam pojęcia, co znajduje się w kolejnych trzech tomach, ale chce przekonać się na własnej skórze, czy one również zachwycą mnie podobnie.

Maria Kallio

Królowa fińskiego kryminału przemówiła również do mnie, jak pewnie zdążyliście już zauważyć. Główna bohaterka jej serii kryminalnej to równa babka i świetnie się o niej czyta, dlatego oczywiście chciałabym poznać całą jej historię od początku do końca. Zwłaszcza, że obie książki, które do tej pory czytałam, kręcą się wokół sportu. Odsłaniają przed nami ciemną stronę różnych dyscyplin. Nie wiem jednak, czy uda mi się w ogóle to zrobić, bo wiadomo, jak historię Marii potraktował polski rynek książki...

Kłamca

W ostatnim czasie bardzo polubiłam Jakuba Ćwieka nie tylko jako twórcę uwielbianych przeze mnie książek, ale również jako człowieka. Co prawda nie udało mi się go poznać ani nawet spotkać przez kilka sekund, ale przeczytałam kilka jego felietonów. Największe wrażenie wywarł na mnie ostatni, na temat stosunków fanów do autorów. Nie umiem oddać, co poczułam czytając to, ale przypomniało mi to, że wciąż mam do przeczytania mnóstwo jego pozycji m.in. właśnie kolejne tomy Kłamcy, który był niezwykle zabawny i wciągający.

Southern Reach

Mroczna, przerażająca, wciągająca i zagadkowa - takimi słowami określiłabym pierwszy tom i choć to fantastyka, nieporuszająca żadnych ważnych tematów społecznych wywołała we mnie uczucia podobne do najlepszych dystopii. Przebrnęłam przez nią w ekspresowym tempie. Wręcz boję się sięgać po kontynuacje, ale muszę.

Dr David Hunter

Na sam koniec również podrzucam wam genialną serię z wątkiem kryminalnym, której przeczytałam zaledwie jeden tom i znowu boję się sięgać po kontynuację. Simon Beckett stworzył niesamowicie mrożącą krew w żyłach oraz wzbudzającą obrzydzenie historię byłego patologa sądowego z ciekawą historią na karku. Jednocześnie niezmiernie się boję i niezmiernie nie mogę się doczekać dalszego ciągu.

A wy macie serie, których pomimo ogromnych chęci, wciąż nie skończyliście? Podzielicie się nimi ze mną?


piątek, 14 kwietnia 2017

Absolutnie nie powinny...


Jakiś czas temu zdecydowałam, że nie będę odpowiadać na nominację, ponieważ chciałabym przekazywać wam wartościowe teksty, a nie przerywniki, w których znajduje się właściwie to samo tylko pod inną kategorią i napisane innymi słowami. Od tamtego czasu zazwyczaj sama wymyślam treści postów tematycznych lub robię wybrane przez siebie posty łańcuszkowe, które czymś się wyróżniają na tle innych. Tym razem jednak postanowiłam odpowiedzieć Ani z Małego magicznego świata, która przeniosła do polskiej blogosfery TAG, którego tłumaczenie brzmiałoby mniej więcej tak, jak tytuł tego postu. Bardzo mi się on podoba, ponieważ wnosi coś nowego w tematykę bloga, takie spojrzenie z innej perspektywy na pewne aspekty niektórych książek.


1. Książka, która nie powinna mieć kontynuacji.


W tej chwili na myśl przychodzi mi jedynie seria o Harrym Potterze, ponieważ wciąż jestem całkowicie przeciwna Harry'emu Potterowi i Przeklętemu Dziecku. Dla mnie ta historia nastoletniego czarodzieja skończyła się na siódmym tomie i żaden twór, który nazywa się kolejną część nie będzie jej niszczył. Zwłaszcza, jeśli bardziej przypomina internetowe opowiadania wielbicieli, bo nagminnie łamie się tam przepisy rządzące światem czarodziejów.

2. Książka, w której narracja nie powinna być prowadzona z więcej niż jednego punktu widzenia.

Szczerze przyznam, że to chyba najtrudniejsza kategoria w całym tym poście i potrzebowałam na jej przemyślenia bardzo dużo czasu. Musiałam obejrzeć swoją biblioteczkę i jeszcze przejrzeć wszystkie przeczytane książki, ponieważ w pierwszej chwili nic nie mogłam wymyślić. W końcu jednak wpadłam na Umarłe Dusze Michaela Laimo. Jest pierwszą książką, którą zrecenzowałam na tym blogu i wspominałam tam, że niestety retrospekcje zniszczyły mi radość z odkrywania zagadki ukrytej między stronami.

3. Książka, która nie potrzebowała zmiany okładki w środku serii.

Nie mam pojęcia, ponieważ właściwie to nie kupuje żadnej serii, która nagle ni z tego ni z owego została wydana w całkowicie innej szacie graficznej niż dotychczasowa. Mogłabym w sumie powiedzieć, że Metro 2033, ale zdecydowanie bardziej podobają mi się te nowsze okładki, te z maskami gazowymi. Bardziej przyciągają wzrok niż te z stare z tunelami. Są bardziej wyraziste.

4. Książka, która nie potrzebowała trójkąta miłosnego.

Istnieje jedna adekwatna odpowiedź i jest nią seria Nocna Szkoła C.J. Daugherty, która bez trójkąta miłosnego oraz niesamowicie irytującej głównej bohaterki była całkiem ciekawą i trzymającą w napięciu powieścią młodzieżową. Tymczasem opiera się głównie na rozterkach miłosnych Allie, która zmieniała zdanie, co do tego, w kim jest zakochana częściej niż ja gubię rękawiczki, a cała zagadka związana z jej pobytem w Cimmerii gdzieś się gubiła i czasem wracała na chwilę.

5. Książka, która nie powinna być wliczona do serii.

Podobna odpowiedź, jak na pytanie pierwsze, czyli Harry Potter i Przeklęte Dziecko, ale żeby było ciekawiej poszukam jeszcze jakiejś innej serii i mogłabym na przykład wymienić Następczynie i Koronę Kiery Cass, które powinny być raczej sequelem niż kolejnym tomem, ponieważ ich akcja miała miejsce prawie dwadzieścia lat po zakończeniu Jedynej i opowiadała o zupełnie innej bohaterce. Nie mam nic przeciwko tym książkom, ale nie wliczałabym ich do tej samej serii, tylko raczej do jakiejś pokrewnej.

6. Książka, która nie potrzebowała zawieszenia akcji.

Ostatnio najbardziej w głowie tkwi mi zakończenie Piątej Pory Roku, ponieważ skończyła się znienacka i ten moment całkowicie zmącił mi myśli. Cały czas próbuję dojść do tego, o co tak właściwie chodziło Alabastrowi i jak będzie to rzutowało na akcję w późniejszych częściach. Przez to okropnie nie mogę doczekać się kolejnego tomu i wyjaśnienia całej tej zagadki.


7. Książka, w której narracja powinna być prowadzona z więcej niż jednego punktu widzenia.

Może Dusza Cesarza Brandona Sandersona? Niesamowicie ciekawi mnie, jak ta historia wyglądałaby z perspektywy Gaotony lub cesarza Ashravana. Bardzo ich polubiłam, dlatego myślę, że gdyby to któreś z nich opowiedziało o zadaniu Shai brzmiałaby równie ciekawie, a może nawet i ciekawiej, a także przedłużyłaby mój pobyt w tym niesamowitym świecie.

8. Książka, która nie zasłużyła na szum medialny.

Dotyk Julii. Pamiętam, że przeczytałam ją na długo po całym tym zamieszaniu wywołanym przez podekscytowanych bloggerów i vloggerów, ale spodziewałam się czegoś dużo ciekawszego oraz nowego. Tymczasem dostałam mdłą, schematyczną historię o nastolatce w obliczu dyktatorskiego systemu władzy i końca świata, a dodatkowo forma pisania przerosła jej treść.

9. Książka, która nie powinna była odnosić się do innej popularnej pozycji.

Okropnie nie lubię, kiedy wszystkie dopiero co wchodzące na rynek powieści dystopijne porównuje się do Igrzysk Śmierci. Rozumiem, że była to jedna z pierwszych takich powieści, która wyznaczyła ramy gatunku i postawiła wysoko poprzeczkę wszystkim innym, ale każda z nich jest nieco odmienna.

10. Książka, która nie zasługiwała na moją uwagę.

Ostatnią taką książką była Zima Roda Reesa, choć jeden wątek bardzo mnie zaciekawił i czytałam tylko dla niego, to pozostała część fabuły była okropnym błędem. W sumie to autor prawie że przekalkował wszystko z historii II wojny światowej. Oczekiwałam czegoś bardziej twórczego tymczasem był to kolejny plan wywyższenia rasy aryjskiej i likwidacji gorszych.

Chcę jeszcze podziękować wszystkim osobom, które odpowiedziały na te wszystkie pytania i ich odpowiedzi miały się tutaj znaleźć. Niestety, ale nie dość, że nie miałam głowy do opracowania ich to jeszcze oczekiwanie na pozostałe zajmowało już sporo czasu, więc zdecydowałam się tylko na swoje. Przepraszam was bardzo i mam nadzieję, że następnym razem uda mi się przygotować taki post, jaki chciałam.


A jak wy byście odpowiedzieli na te pytania? :)

.fanpage instagram twitter lubimy czytać
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...