wtorek, 21 lipca 2020

Rycerze Atlantydy - Evan Currie


Rycerze Atlantydy to niepozorna, około 350 stronicowa książka, która leżała u mnie na półce i czekała na swoją kolej przez bardzo długi czas. Nie miałam wobec niej jakiś specjalnych oczekiwań, choć przyznam, że bardzo nurtowało mnie, co takiego autor tam stworzył. Dzisiaj mogę jedynie powiedzieć, że żałuję, że nie przeczytałam jej szybciej. Najpierw zostałam totalnie zaskoczona, a potem uznałam, że Evan Currie napisał świetny wstęp do całej serii, którą z ogromną chęcią będę kontynuować. 

Elan wraz z matką, odkąd tylko pamięta, zawsze mieszkały na pustyni, aby chronić się przed demonami, które nie zapuszczają się tak daleko w głąb lądu. Jej ojciec wiele lat temu wyruszył na wojnę z tymi potworami i powrócił, gdy dziewczynka miała już dziewięć lat. Namówiła go, aby zaczął ją szkolić w walce, choć ich życie od tego momentu miało być już tylko sielanką. Niestety minęło zaledwie kilka lat, kiedy mężczyzna został odnaleziony przez swoich wrogów.

Najbardziej w całej swojej powieści Evan Currie zaskoczył mnie konstrukcją świata przedstawionego, ponieważ nie spodziewałam się, że połączy science fiction z dużą dawką szeroko pojętego fantasy. Mamy tutaj do czynienia z resztkami upadłej cywilizacji ludzkiej, która nie rozumie własnej technologii oraz demonami, które właściwie już podbiły nasz świat i nawet pewną doża magii. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach autor rozwinie dużo bardziej te wątki, ponieważ jestem ich niesamowicie ciekawa. Tym bardziej, że ma bardzo fajny i plastyczny styl pisania, przez który się po prostu płynie. Fabule również nie mam właściwie nic do zarzucenia. Od początku bardzo się w nią wciągnęłam i ciężko było mi przerwać czytanie. Wielokrotnie zostałam zaskoczona zachowaniem bohaterów oraz świetnymi zwrotami akcji. Jeśli zaś chodzi o samo zakończenie to z jednej strony nie wskazywałoby, że mają być kolejne części, a z drugiej czuję ogromny niedosyt zarówno historii Elan jak i kilku niewyjaśnionych wątków.

Elan jest taką postacią, za którą niekoniecznie się szaleje, jednak da się ją lubić, bo nie jest idealna. Dziewczyna jest niesamowicie odważna i bardzo inteligentna, jednak jej głównym motywem działań jest chęć zemsty. Przez to wielokrotnie pakuje się w ogromne kłopoty. Sama najbardziej polubiłam bardzo skrytego Kaerna, który samotnie przemierza pustynie. Cały czas ma się wrażenie, że mężczyzna skrywa przed nami jeszcze wiele mrocznych tajemnic. Również ogromną sympatią darzę Simone oraz Kaleba, którzy przygarnęli Elan do siebie i otoczyli ją mnóstwem opieki. Z kolei brzydzę się postępowaniem Venadrina, ponieważ mógł się dopuścić największej zdrady, jakiej mógł.

Jestem pod ogromnym wrażeniem historii, którą autorowi udało sie zawrzeć na tych niespełna 400 stronach, ponieważ nic nie jest wymuszona ani sztuczne. Rycerze Atlantydy to przede wszystkim genialny świat przedstawiony oraz cała gama różnorodnych bohaterów o ciekawych charakterach i przeszłościach. Czytało mi się ją z ogromną przyjemnością i czuję niedosyt tej konkretnej fabuły, dlatego na pewno sięgnę po kolejne części.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie komentarz, ponieważ bardzo mnie to motywuje do dalszego pisania o książkach. Pamiętaj jednak, że jest to miejsce na dyskusje na temat posta, a nie spam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...