niedziela, 5 maja 2019

druga szansa - katarzyna berenika miszczuk


Uwielbiam moment, kiedy kończę pisanie recenzji jakiejś niesamowitej książki, a potem wrzucam ją na Biblioteczkę i czekam na waszą reakcję. Lubię się dzielić swoimi wrażeniami, ale jednocześnie odpowiednie wyrażenie emocji względem książki słowami jest dla mnie dość dużym wyzwaniem. Z tego powodu po raz kolejny siadam do tego posta i nie mogę wyrzucić z siebie ani jednego sensownego zdania. Do tego Druga Szansa pojawia się tutaj już drugi raz, ponieważ zrobiłam sobie reread z okazji wznowienia wydania i chciałabym skonfrontować swoją obecną opinię z tą sprzed kilku lat - którą możecie przeczytać tutaj. I jest ona na pewno diametralnie różna.

Julia budzi się ze śpiączki w tajemniczym ośrodku Druga Szansa - nigdy wcześniej o nim nie słyszała, a do tego położony jest w samym środku lasu na obrzeżach Warszawy. Nie pamięta nic ze swojego dotychczasowego życia, a według swojej nowej terapeutki uległa tragicznemu wypadkowi. Wszyscy jej bliscy nie żyją i znalazła się tutaj aby poradzić sobie z amnezją oraz utratą rodziny. Im dalej posuwa się w terapii tym jej argumenty coraz mniej do niej przemawiają. W międzyczasie poznaje Adama, w którym coraz bardziej się zakochuje.

Powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk z pozoru może wydawać się czymś totalnie bez sensu, bo nie ma nawet porządnego zakończenie, tylko jakiś dziwny plot twist. Nic nie zostaje wyjaśnione wprost. Jednak jest to tylko wierzchnia warstwa i żeby poznać prawdziwą wartość tej książki, trzeba spojrzeć głębiej, na poziom metaforyczny. Wtedy wszystko zaczyna nabierać nowego znaczenia i właściwie tyle o fabule wam mogę powiedzieć. Brnąc w to dalej mogłabym zdradzić zbyt wiele.

Historia owiana jest niesamowitym mrokiem i tajemnicą. Otoczenie lasu - gałązki, które na wietrze stukają w okna - oraz wszędobylskie kruki podsycają atmosferę. Ponadto ciągłe nieścisłości w słowach pani Zofii i powoli pojawiających się przebłyskach wspomnień z życia Julii, dodatkowo wszystko potęgują. No i przede wszystkim nasi bohaterowie, którzy dla odkrycia prawdy, żeby uwolnić się z ośrodka, zrobią wszystko.

Julia jest niesamowicie zagubiona w tym komu ma wierzyć - pani Zofii czy Adamowi i własnym wspomnieniom. Przypomina nieco zaszczute zwierzę w pułapce. Na szczęście przekonana odpowiednimi argumentami szybko obiera właściwą stronę. Adam jest buntowniczy i cały czas trzyma się swoich racji. Nie łatwo go przekonać do zmiany zdania. Z kolei pani Zofia jest niesamowicie apodyktyczna, ale jej jedynym asem w rękawie są psychotropy i modyfikacje rzeczywistości.

Po drugim spotkaniu z Drugą Szansą zdecydowanie lepiej rozumiem przesłanie powieści Miszczuk. Poprzednim razem odczytywałam ją na złej płaszczyźnie, choć sam pomysł i wykonanie już wtedy do mnie przemawiały. Sam język powieści jest prosty, to przy samym zakończeniu trzeba trochę pomyśleć. Mimo serdecznie wam ją polecam, bo to naprawdę ciekawa historia z niezwykłym klimatem i bohaterami. Mam nadzieję, że wam również się spodoba.

sobota, 20 kwietnia 2019

5 książek sci-fi, które chcę przeczytać


Sporo ostatnimi czasy wspominałam o tym, że bardzo polubiliśmy się z historiami osadzonymi w realiach fantastyki naukowej, czyli przede wszystkim przyszłości naszej planety oraz gatunku. Szczególnie chodzi mi tutaj o opowieści o podróżach kosmicznych oraz tematyce kolonizacji kosmosu. Nie pogardzę również dobrą postapokalipsą. Mam jednak wrażenie, że nadal czytam zbyt mało takich książek, a wiele z nich zbyt długo leży na moich półkach czekając na swoją kolej. Z tego powodu postanowiłam się podzielić z wami kilkoma pozycjami z mojej półki, abyście zachęcili mnie, żebym szybciej po nie sięgnęła oraz przede wszystkim pomogli w wybraniu pierwszej z nich.

Modyfikowane Węgiel

Właściwie to powieść Richarda Morgana kupiłam dość spontanicznie na promocji w empiku, ponieważ była tanio, a ja chciałam rozmieć sobie pieniądze. Idealny powód, żeby kupić sobie książkę, wiem! Myślę jednak, że na pewno mi się spodoba. Nie pamiętam już dokładnie opisu, który na pewno przeczytałam i nie chciałabym do niego wracać, żeby nie psuć sobie lektury. Jednak z tą powieścią kojarzy mi się skolonizowany Układ Słoneczny, kopalnie na Marsie i roboty. Chciałabym w końcu skonfrontować swoje skojarzenia z rzeczywistością, a do tego zobaczyć co właściwie autor chciał z tego stworzyć.


451 stopni Fahrenheita

To zestawienie nie mogło się obyć również bez tych kilku klasyków gatunku, które mam na swojej półce. Ray Bradbury pojawił się u mnie ze względu na oczywiste skojarzenia z najsłynniejszą powieścią George'a Orwella, którą jak wiecie uwielbiam. Chciałabym bardzo poznać kolejny antyutopijny świat, w którym do tego bardzo ważną rolę odgrywają książki. Mam nadzieję znaleźć w niej ten typowy klimat, który zawsze mnie porywa i zamyka w swoich szponach.

Problem trzech ciał

W przeciwieństwie do pozostałych powieści z tej listy, o tej nie wiem kompletnie nic, a do tego nie czytałam wcześniej żadnej powieści sci-fi spod chińskiego pióra. Kompletnie nie wiem czego się spodziewać, ale mam dziwne wrażenie, ze to będzie coś naprawdę dobrego i przepadnę w tej historii. Do tego polecał ją jeden z naprawdę bardzo fajnych, ale bardzo mało znanych polskich autorów.

Bajki robotów

Wstyd się przyznać, ale poza małym fragmentem z podręcznika w podstawówce, nie czytałam do tej pory nic napisanego przez naszego najbardziej znanego autora fantastyki naukowej. Z tego powodu bardzo chciałabym się przekonać na własnej skórze, jaki jest styl Stanisława Lema. Nie wiem, czy mogę się w ogóle tak wyrazić, ale oczekuje czegoś w niezwykle starych, futurystycznych klimatach. Zapewne nieco podobnego do pierwszego serialu Star Treka, ale z robotami w roli głównej. W drugiej kolejności chciałabym sięgnąć po Solaris.

Metro 2033

I na sam koniec książka, która czeka na mojej półce już prawie cztery lata, a ja albo nie umiem się za nią zabrać albo nie mam na to czasu. Mam nadzieję, że niebawem na pewno się to uda, bo uwielbiam klimat literatury rosyjskiej. Do tego zdążyłam już wybrać się na spotkanie z autorem i to przesympatyczny, wygadany facet. Już sam zarys historii brzmi dla mnie niesamowicie, ale z drugiej strony boję się, że to będzie za dobre.

Nie są to wszystkie powieści sci-fi, które mam na swoich półkach i których jeszcze nie przeczytałam. Jednak chciałabym zacząć od tej piątki, ponieważ wydaje mi się, że będą najlepsze ze wszystkich. Żywię ogromną nadzieję, że mnie oczarują. Jak myślicie? Jeśli czytaliście którąś z nich to czekam na wasze opinię! No i oczywiście na polecenia waszych ulubionych powieści z tego gatunku.

wtorek, 16 kwietnia 2019

stan lee. człowiek-marvel - bob batchelor


Miłośnikiem produkcji Marvela jestem od zaledwie kilku lat i kryje się przede mną jeszcze wiele nieodkrytych zakamarków ich uniwersów. Z tego też powodu zdecydowałam się na lekturę biografii osoby, która w ogromnym stopniu jest twórcą wszystkich tych postaci oraz historii. Przede wszystkim jest jednak twarzą całego studia, która miała swoje cameo w niemal każdym filmie.

Bob Batchelor opowiada nietuzinkową historię życia człowieka, który odmienił oblicze współczesnej popkultury. Stanley Lieber, dzisiaj znany szczerzej jako Stan Lee, od dziecka marzył o karierze pisarskiej. Dzięki swojemu uporowi oraz talentowi już w wieku nastoletnim został redaktorem wydawnictwa, w którym powstały wszystkie najważniejsze postaci uniwersum MCU. W późniejszych latach miewał swoje wzloty i upadki, a nawet przez chwilę pracował dla zagorzałego rywala Marvela DC Comics, ale zawsze powracał do korzeni swojej kariery.

Trudno mi znaleźć odpowiednie słowa na opisanie moich emocji wobec tej książki. Szczególnie, że moment jej wydania w Polsce i tym samym mój moment czytania, zbiegł się niestety ze śmiercią Stana Lee. Strasznie mi szkoda, że dopiero teraz w pewien sposób mogłam poznać tego niezwykłego człowieka. Bob Batchelor opisał go w najbardziej przemawiający do mnie sposób - jako człowieka z ogromną pasją i zaangażowaniem w to co robi, ale również pełnym wątpliwości czy wciąż goniącym za czymś wielkim. 

Zrobił to przede wszystkim w prawdziwie sprawozdawczym stylu, co pozwala mi wierzyć, że taki właśnie Stan Lee był naprawdę. Poza tym autor nie skupia się na jednym aspekcie czy momencie życia twórcy Marvela, ale stara się równomiernie rozłożyć wszystkie etapy. Z tego powodu nie nie zawsze jest niesamowicie wciągająco, ale przez większość historii nie mogłam się oderwać. Myślę, że jednak najważniejszym i przeważającym szale pozytywem tej biografii Stana Lee będzie dogłębny research, który wykonał autor. Nie tylko przeszukał archiwa, obejrzał filmy i dotarł do wszystkich jego prac, ale również postarał się o spotkanie z nim samym.

Stan Lee. Człowiek Marvel to świetnie napisana biografia wspaniałego człowieka, któremu udało się spełnić swoje marzenia. Może nie dokładnie w sposób, który zamierzał i nie bez porażek, ale w ogólnym rozrachunku znalazł się tam, gdzie chciał. Największą robotę gra tutaj świetny styl Boba Batchelora oraz jego zaangażowanie i cała praca, którą włożył tą książkę. Gorąco polecam wszystkim miłośnikom Marvela, na pewno się nie zawiedziecie, a być może dowiecie się czegoś nowego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...