Strony

środa, 12 kwietnia 2017

"Doctor Strange"

źródło
(Nie wiem, jakim cudem ten post pojawił się tutaj. Ja tylko dodawałam jeden hashtag. Nie wiem, jak to odkręcić. Wybaczycie, prawda?)

Pierwsze lody związane z pisaniem przeze mnie recenzji filmów zostały już przełamane i prościej mi teraz zebrać się do ich napisania. Ostatnio zaczęłam ich oglądać nawet nieco więcej, żeby od czasu do czasu opowiedzieć wam, o którymś, który niesamowicie zapadł mi w pamięć. Zresztą w przypadku nowego hitu studia Marvel nie jestem chyba jedyną osobą, ponieważ Doctor Strange zbiera niemal same pozytywne opinię, z którymi całkowicie się zgadzam i nie mogę nie zacząć przekonywać was do obejrzenia go.

Doktor Stephen Strange, znany i ceniony neurochirurg, w skutek tragicznego wypadku samochodowego traci pełną władzę w dłoniach, co niestety uniemożliwia mu dalsze operowanie ludzi. Z chorobliwą obsesją zaczyna szukać sposobu na powrócenie do pełnej sprawności. Jest gotowy wydać wszystkie swoje oszczędności aby móc powrócić do wykonywania zawodu, a kiedy racjonalne metody zawiodły obala nawet własne przekonania. Wyrusza do Nepalu, gdzie w tajemniczej świątyni postawiono na nogi mężczyznę z uszkodzonym rdzeniem kręgowym.

Szczerze powiedziawszy to nie umiem wydusić z siebie jakiegokolwiek sensownego zdania na temat tej produkcji, które wniosłoby w waszą wizję coś nowego. Uważam po prostu, że Marvel stanął na wysokości zdania jeśli chodzi o efekty specjalne w Doctorze Strange'u. Było ich niesamowicie dużo i wszystkie w niezwykły sposób cieszyły oko widza. Jeśli zaś chodzi o samą fabułę to wypada ona nieco blado przy tej niesamowitej otoczce. Jest schematyczna i momentami nieco niedopracowana, ale mimo to wciąga. Przyznam, że nawet nie zauważyłam przerostu informacji, które mają wprowadzić nas w świat nowego bohatera, nad samą akcją. Najzwyczajniej w świecie usiadłam, zaczęłam oglądać i poczułam się całkowicie porwana przez ten genialny film nawet pomimo jego wyraźnie widocznych wad.

Stephen Strange, w którego rolę wciela się genialny Benedict Cumberbatch, to arogancki, zbyt pewny siebie mężczyzna o wysokiej pozycji społecznej. Życie zawaliło mu się w skutek własnej nieostrożności i mimo, że całkowicie się przez to załamuje to prawdę powiedziawszy nigdy nie stracił wiary w to, że odnajdzie metodę na odzyskanie pełnej sprawności. Ba, on odrzucił wszystko, w co do tej pory wierzył - co prawda nie od razu - żeby taka możliwość stała się realna. Jest niesamowicie mocno zarysowaną postacią i najbardziej rzuca się w oczy. Pozostali wypadają przy nim blado a zwłaszcza jeden z dwóch głównych antagonistów - do dzisiaj zastanawiam się, o co właściwie mu chodziło - ale powiem wam też w sekrecie, że w rzeczywistości to wcale nie Strange zostanie waszym ulubionym bohaterem, a pewna czerwona pelerynka.

Doctor Strange pomimo swoich wad, jest naprawdę genialnym filmem, który utkwi w waszej pamięci na bardzo długo. Poza tym będzie się przy nim świetnie bawić, podziwiać niesamowite efekty specjalne i co chwilę wybuchać śmiechem z powodu genialnych gagów. Bez zająknięcia będę go polecać zawsze i wszystkim. Obejrzyjcie, bo warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie komentarz, ponieważ bardzo mnie to motywuje do dalszego pisania o książkach. Pamiętaj jednak, że jest to miejsce na dyskusje na temat posta, a nie spam.